Zdarza się, że miłość utknie w martwym punkcie u dwóch-trzech osób. A zdarza się, że miłość, seks, bliskość i przyjaźń utkną w martwym punkcie od razu u wielu, całych społeczeństw; tak się dzieje, gdy całe instytucje i państwa proponują obywatelom, aby zamknęli oczy na zmiany w świecie, proponują myśleć, że w relacjach międzyludzkich jest coś niezmiennego, i żyć, jakby za oknem panował wieczny XIX wiek. W Rosji, jak i w wielu innych miejscach, miłość z pewnością utknęła w martwym punkcie; nekropolitki przeszłości i teraźniejszości zamieszkują sferę publiczną świętymi duchami i zatykają rozmowę o żywych ludzkich ciałach, ich różnorodności i relacjach między nimi. W rezultacie - mniej sensownych relacji, przynoszących radość i stabilność wszystkim stronom - i więcej przemocy. Ludzie wyrażają swoje uczucia miłości, ale sama miłość pozostaje bez wyjaśnienia. W miejscu tradycji pojawiają się rany w postaci pytań: kto tak naprawdę potrzebuje rodziny, dlaczego przyjaźń wydaje się być mniej cenną niż miłość, kto chce, aby mieszkańcy byli szczęśliwi, kto definiuje szczęście, dlaczego miłość uważana jest za obowiązkową dla wszystkich i dlaczego setki milionów ludzi odmawia się prawa do niej, dlaczego intymności są osobistym prawem każdego i dlaczego to jest złe, co ma wspólnego z organizacją miasta, przepływami migracyjnymi, farmakologią, aparatem państwowym, podziałem pracy, kryzysem klimatycznym, produkcją techniki mobilnej, dronami i rafami koralowymi.