Jak to się stało, że zaproszenie na spektakl może teraz zaprowadzić cię na dworzec kolejowy, opuszczoną fabrykę lub stację benzynową? Skąd na scenie wzięły się roboty i gdzie znika sama scena? Spektakle trwają kilka dni, a widz często musi sam w nich grać, i wychodzi mu to lepiej niż zawodowym aktorom; prowadzą cię ulicami i pałacami, proponują zatańczyć w metrze, wypełnić ankietę i samemu zdecydować, co właśnie oglądałeś. W tańcu można stać w miejscu, opera może być nowoczesna... Co się dzieje? Teatr to przecież wtedy, gdy na scenie grają na granicy aorty klasyczne teksty?
Właściwie nie.
Ta książka, za którą autor już otrzymał nagrodę w dziedzinie sztuki nowoczesnej imienia Sergieja Kurechina oraz nagrodę magazynu "Pies", opowiada o tym, co dzieje się z teatrem od lat 60. XX wieku do dziś: jak stał się ciekawszy i bardziej złożony niż film, jakie ma odniesienie do sztuki współczesnej i technologii, dlaczego dziś to przestrzeń bezprecedensowej wolności, dlaczego te wszystkie zmiany przeszły prawie niezauważone. I co najważniejsze - jak teraz to wszystko oglądać.