Mózg pomógł dawnemu człowiekowi wspiąć się na szczyt świata zwierząt i stworzyć cywilizację, która jest całkowicie niewiarygodna z perspektywy wszystkich innych mieszkańców naszej planety. Po co temu mózgowi potrzebna jest szybkość reakcji lub umiejętność przechowywania i przetwarzania ogromnej ilości informacji – to jasne, ale jaki plus dla przetrwania niesie humor, czy myślenie abstrakcyjne, czy umiejętność komponowania muzyki? Wszystkie te cechy w żaden sposób nie wpływają na zdolność osobnika do przetrwania, bo żeby zabić mamuta, nie trzeba umieć go rysować. Aby z sukcesem przejść przez sito naturalnej selekcji, mózg mógłby być znacznie mniej skomplikowany i wyszukany. Skąd zatem wzięła się jego forma? Naukowcy wciąż spierają się o to zagadnienie, przedstawiając wciąż nowe i nowe punkty widzenia na zasady i historię ewolucji naszego umysłu. Tak, niektórzy twierdzą, że takie cechy mózgu, jak możliwość tworzenia dzieł sztuki, są jedynie produktem ubocznym podstawowych funkcji niezbędnych do przetrwania, inni zaś uważają sztukę za „biologiczną kulę”, która w żaden sposób nie wpływa na nasz sukces ewolucyjny. Ewolucyjny psycholog Jeffrey Miller jest jednak pewien, że to nieprawda. Poza naturalną selekcją, nie mniejsze, a czasem nawet większe wpływy na kształtowanie i rozwój naszego gatunku miała selekcja płciowa. Ważne jest przecież nie tylko, aby stać się silniejszym i mądrzejszym od innych, ale także przekazać te geny swojemu potomstwu, a do tego trzeba znaleźć odpowiednią parę i, co jeszcze ważniejsze, przypaść do gustu tej parze.