Elżbieta Taylor, jedną z najpiękniejszych kobiet i najbardziej pożądanych aktorek na świecie, posiadaczkę czarującego spojrzenia fioletowych oczu, wynoszono już od jej pierwszej roli filmowej, zagranej w wieku dziesięciu lat. Jej życie zawsze było pełne: światowa sława i milionowe honoraria, strumienie łez i góra klejnotów, osiem małżeństw i niekończące się skandale rodzinne, kaprysy i żelazna wola, straszne choroby i operacje plastyczne, farsy i prowokacje. Denerwowała i zachwycała, zdobyła dwie nagrody „Oscar” i była nominowana do tytułu najgorszej aktorki roku. Nieustannie odczuwała nieugaszoną żądzę życia, zgubną, gdy chodziło o alkohol, fast food czy tabletki, ale za każdym razem pomagała jej odrodzić się po kolejnym ciosie losu. Nigdy nie tłumiła swoich uczuć i uważała, że nie ma nic gorszego niż być bezuczuciowym. Niepokoila się o drobiazgi, ale potrafiła zaryzykować wszystko, umiała współczuć, była gotowa zastąpić wziętych przez terrorystów zakładników, a ostatnie lata poświęciła walce z AIDS. Królewska Kleopatra, nieustępliwa Katarzyna, rozwiązła alkoholiczka Marta - Elżbieta Taylor, „święte potworność” Hollywoodu, płonąca kometa, która pozostawiła na kinowym nieboskłonie niezatarte ślady.