"Czasami, gdy przychodzą mi do głowy niezwykłe myśli, myślę o tym, że matczyne dzienniki (a prawdziwa książka to drugi z trzech tomów jej notatek) to nie tylko autobiografia, którą nigdy nie zamierzała pisać (gdyby tak się stało, to jej autobiografia byłaby prawdopodobnie dziełem wysokiej literackiej jakości i fragmentarycznym, w czymś podobnym do "Samowiedzy" Johna Updike'a, którym się zachwycała), ale wspaniała powieść autobiograficzna, której nigdy nie zamierzała tworzyć. Jeżeli rozwijać moją wyobraźnię zgodnie z tradycyjną trajektorią, to pierwszy tom dzienników, "Na nowo narodzona", okazałby się powieścią wychowawczą - jej "Buddenbrookami" (przywołując monumentalne dzieło Mana) lub, na bardziej kameralnej nucie, jej "Martinym Edenem" (przeczytaną przez nią w młodości powieść Jacka Londona, o której moja matka z czułością wspominała do końca życia). Ten drugi tom, który, zapożyczając frazę z dzienników, nazwałem "Świadomość przykuta do ciała", stałby się powieścią o aktywnej, odnoszącej sukcesy dojrzałości".