Salvador Dalí był pewny, że o nim napiszą książki, nakręcą filmy i będą mówić przez wiele lat nawet po jego śmierci. To był artysta, który wiedział, że gdy tylko bierze w rękę pędzel, ołówek, pastel i zbliża się do czystego płótna — zaczyna się historia. Historia, opowiedziana przez niego samego. Dzięki jego szokującym występom, skandalicznym wyczynom i, bez wątpienia, dziełom sztuki ukształtował się obraz tego twórcy — albo geniusza, albo szaleńca, albo zakompleksionego samotnego artysty, bojącego się świata i zmuszonego do stworzenia swojego. Zaczął malować w wieku 6 lat, w 12 roku życia miał swoją pierwszą wystawę, a dziś wartość jego obrazów sięga kilku milionów dolarów. Jego teatr-muzeum w Figueras, w którym deszcz pada nie na zewnątrz, ale wewnątrz samochodu, — odwiedzają tłumy turystów. Co w jego twórczości wciąż nas tak przyciąga? Każdy ma swoją odpowiedź, ale jedno jest bez wątpienia pewne — Salvador Dalí — człowiek-święto, Don Kichot nowoczesności, ten, któremu udało się zaskoczyć ten świat.