Ta książka – portret pokolenia. «…łamane i częściowo zabite, pozbawione ciepła, komfortu, wewnętrznie obce władzy i całkowicie od niej zależne, odcięte pod strachem kary od swojej przeszłości – a mimo to zachowujące wzniosłość ducha i humor oraz to, co nazywa się nieokreśloną «inteligencją», a mówiąc konkretniej, umiejętność myślenia o wspólnym dobru i współczucia bliźniemu i dalekiemu bez jakiejkolwiek korzyści dla siebie».
Siergiej Jurjew wspomina o bezcennych momentach spędzonych z Georgijem Tovstonogowem i Fajiną Ranevską, Michałem i Zofią Szwejcerami, Aleksandrem Wołodinem i Simonem Markishem, którzy ukazują się przed nami nie jako pomniki, lecz jako ludzie, którzy kochali, nienawidzili, spierali się i mylili, cieszyli się i smucili – jednym słowem, żyli.