Aktualne leczenie psychiatryczne i chemioterapia w klinikach, w tym radykalne metody (elektrowstrząsy), nie przynosiło ulgi: w końcu wszystko skończyło się straszną tragedią, gdy Althusser udusił swoją żonę, z którą żył ponad trzydzieści lat. Ekspertyza sądowo-lekarska ustaliła, że morderstwo zostało popełnione «w momencie halucynacji iatrogennych, skomplikowanej przez melancholijną depresję». Po przymusowym leczeniu, Althusser aż do swojej śmierci prowadził życie zamknięte, jak chodzący duch, praktycznie żywy trup.
W swojej książce, po raz pierwszy przetłumaczonej na język rosyjski, z szokującą szczerością opowiada o tej tragedii: «Zabiłem kobietę, która była dla mnie wszystkim; w swoim bolesno-bezwiednym stanie «uczyniłem jej przysługę», od której nie mogła odmówić, ale przez którą umarła», – a także o męczącym zmaganiu z chorobą, która prześladowała go przez całe życie.