Trzecia książka znanego konfliktologa Michaiła Pietrowicza Orskiego jest końcową kroniką epoki „dzikich lat 90-tych”. W tym wydaniu zebrano najbardziej interesujące obserwacje autora z pierwszej i drugiej książki oraz uzupełniono nowymi wspomnieniami i faktami.
Był synem moskiewskiego profesora i studentem dziennikarstwa na MSU. Przed nim otworzyły się wszystkie drogi, o których tylko mógł marzyć radziecki człowiek. Ale poszedł na przestępstwo, które całkowicie zmieniło jego życie. Jak młody moskwianin odnajdzie się w więziennym środowisku, które jest dla niego społecznie i kulturowo obce? Czy uda mu się przetrwać i podnieść? Warunki radzieckich i rosyjskich miejsc pozbawienia wolności, żywa historia świata przestępczego pokazana od wewnątrz. Rzeczywiste wydarzenia legendarnych „dzikich lat 90-tych”. Oczarowujące przygody, bójki, strzelaniny, krwawe ataki, gangsterskie rozliczenia i policyjne obławy.
Losy chłopaków, którzy zaczynali swoją drogę w silnych, zjednoczonych grupach wprowadzających swoje porządki zarówno na obrzeżach, jak i w centrum stolicy, potoczyły się różnie. Od zlegalizowanych bossów biznesowych po taksówkarzy na zapyziałym dworcu kolejowym na dalekich rubieżach MKAD-u. Większość z tych, którzy przeżyli rozprawy i strzelaniny, nie wiedzie zbyt dostatniego życia. Ale zachowali swoją cześć, lojalność w przyjaźni i, co najważniejsze, pozostali żywi.
Obserwujemy, jak stopniowo zmienia się ocena tych szalonych lat. Nasze społeczeństwo zaczyna inaczej spoglądać na „braci” z lat dziewięćdziesiątych. Nadeszła pora na przemyślenie epoki zorganizowanej przestępczości, ponieważ stopniowo odchodzą w inny świat czynni uczestnicy porywających wydarzeń tamtych lat.
Ta książka to opowieść o duchowych i silnych ludziach, z którymi dane mi było spotkać się w burzliwych latach zorganizowanej przestępczości. Ktoś узнает w bohaterach tych książek „chłopaka z sąsiedniego podwórka”, a komuś innemu po prostu będzie ciekawie dowiedzieć się o pasjonatach lat dziewięćdziesiątych, którzy mieli odwagę brać z życia to, o czym ich rówieśnicy mogli tylko zazdrośnie marzyć.