Bohaaterka nowej powieści Mire (po koreańsku "przyszłość") oddaje cześć wszelkim siłom magicznym: duchom przodków i okolicy, Jezusowi w jego katolickiej i prawosławnej wersji, Matce Bożej Marii, Antychrystowi Leninowi, zbiorowemu Politbiuru i genialnemu przywódcy towarzyszowi Stalinowi. Nie może zrozumieć, dlaczego trzeba wybierać jednego i rezygnować ze wszystkich innych niebiańskich opiekunów. Mire jest gotowa podążać za mężem-rewolucjonistą, przewodniczącym koreańskiej sekcji związku bezbożników, i wyrzec się wszystkiego, co uznawane jest za nielegalne, byle tylko nie zdjąć z szyi rodowego amuletu i dwóch krzyży: katolickiego i prawosławnego…
To drugie po powieści "Ułan Dala" artystyczne badanie Losu jako fenomenu, który składa się z przeplatających się losów narodu, rodziny, jednostki. Kruchość i siła tego przeplatania ukazana jest przez kobiecy punkt widzenia: główna bohaterka — nie tylko obserwator, ale żywy nerw narracji. Myślę, że Koreańczycy, podobnie jak Kalmycy, znaleźli się w centrum uwagi pisarza nieprzypadkowo. Zdolność do przetrwania, zachowania swoich tradycji i ducha w epokowych katastrofach i dramatach łączy te dwa narody.
Natalia Iliśkina — autorka "stepowej sagi" o donieckich Kalmykach "Ułan Dala". Finalistka nagród "Jasna Polana" i "Wielka Książka".