«Dzień, w którym zaczęłam żyć» — to współczesna proza kobieca o kobiecie, która po dwudziestu latach małżeństwa postanawia wyjść z rutyny i zrozumieć, czego tak naprawdę pragnie. Powieść Virginie Grimaldi wyrasta z tematu znanego wielu dorosłym czytelnikom: zewnętrznie wszystko jest w porządku, ale wewnątrz narasta zmęczenie, irytacja i poczucie, że własne życie umyka. Nie ma tu głośnych deklaracji ani sztucznej dramy. Tekst opiera się na rozpoznawalnych przeżyciach, precyzyjnych detalach codzienności i uwadze na wewnętrzne zmiany. Pod względem intonacji książkę można postawić obok psychologicznej prozy o osobistym wyborze i przebudowie siebie; może przypominać powieści Cecelii Ahern i książki Anny Gavalda, gdzie ważne są nie same wydarzenia, ale to, jak człowiek zmienia się pod ich wpływem. To historia o dorosłej decyzji, która nie pochodzi z impulsu, ale z nagromadzonej jasności.
Po długich latach życia rodzinnego Marie męczy się ciągłymi pretensjami męża i w dniu jego czterdziestych urodzin postanawia odejść. Zamiast zwykłej trasy dom — rodzina — obowiązki wybiera samotną podróż dookoła świata na statku wycieczkowym. Podróż staje się dla niej nie ucieczką, a próbą zatrzymania się i wsłuchania w siebie.
W drodze bohaterka poznaje innych pasażerów, w tym kobiety, które również przeżywają trudny okres. Nowe spotkania, rozmowy i przystanki w różnych punktach trasy stopniowo zmieniają jej spojrzenie na siebie, na relacje i na prawo do wyboru własnego życia. Powieść łączy osobistą dramę, przyjacielskie wsparcie i temat późnego startu, kiedy zmiany nie mogą już być odkładane.