W twórczości Giennadija Praszkiwicza przeszłość Syberii to nie tylko część historii. Syberia — to jego ojczyzna, tutaj się urodził, stąd jego żywe, wnikliwe, nieobojętne podejście do tego, czym żyła Rosja dawnych czasów, do czego dążyła, na jakie ofiary była gotowa i szła, by osiągnąć te granice, które mamy dzisiaj. W powieści «Nosorużek» rosyjscy kozacy na rozkaz cara Aleksego Michałowicza poszukują w tundrze nad Indygirką żywego mamuta, w «Tajemnicy polarny książęcia» słynny odkrywca Semyon Dieżniew wraz z towarzyszami organizuje osadę na Pogyche, «rzece na krańcu ziemi, sławnej ze swojego futra, rybiego zęba i srebra». Ale szczytem «sybiriiady» Praszkiwicza jest «Sekretny diak», powieść o trudnej drodze do półmitycznego kraju Aponia, o wyjściu Rosjan na niedostępną Kamczatkę i Wyspy Kurylskie.
«Wszystko zaczęło się od przypadkowego spojrzenia na podręcznik szkolny, — opowiada autor o historii powstania powieści „Sekretny diak“. — Zadziwiło mnie, że historii Syberii poświęcona jest w podręczniku zaledwie jedna strona. Zestaw wszyscy znanych imion — Chabarow, Atlasow, Ermak. I ani słowa o Stadu chinie, Rebrowie, Kuroczkinie, Kozyrewskim. I ani słowa o Krasheninnikowie, Johelsonie, Tan-Bogorazie. I ani słowa o wielu innych drobnych i większych rosyjskich odkrywcach, jakby oprócz rabusiów Ermak i Chabarow nikt się nie wyróżniał. Dziwne, irytujące to wszystko mi się wydawało. Zadałem sobie pytanie: a co właściwie sam wiem o rodzimej Syberii, przedzierżgniętej wzdłuż i wszerz? I nagle dotarło do mnie, że wiem sam niewiele więcej niż jakiś moskiewski kandydat nauk filologicznych. Zrozumiawszy to, zagłębiłem się w „Sybirykę“, w kufry millerowskie, w archiwa...»