Son Jeson od najmłodszych lat cierpi na nadwrażliwość na dźwięki. Martwiąc się o jego stan, rodzice wysłali go na rehabilitację do "sanatorium".
To on jest jedynym, kto dostrzega ludzi, niewidocznych dla innych. Son Jeson nadał nazwę "biszkopt" tym, którzy przestali istnieć dla społeczeństwa: ich głosy są niesłyszalne, a obecności niezauważalne.
Stopniowo łamią się jak suchy biszkopt, powoli znikając, nie zostawiając po sobie ani okruchów.
Dziwności zaczynają się w momencie, gdy w ośrodku rehabilitacyjnym Son Jeson łapie na sobie przerażający uśmiech sąsiada. Młodzieniec jest pewien, że ten chce zaszkodzić biszkoptowi obok nich. Dlatego za wszelką cenę Jeson chce rozwikłać tę tajemnicę i pomóc temu, kto boi się poprosić o ratunek. Czy można zebrać biszkopt, od którego pozostały tylko okruchy?