Amanda.
Jestem jedyną osobą, którą Artysta zostawił przy życiu, a ten błąd kosztować go będzie życie. Zapłaci za każdy bliznę na moim ciele, za każdy mój koszmar nocny. Jeśli go nie stracą, sama po niego przyjdę i wbiję nóż w jego czarne serce. Ale on wydostaje się z więzienia na długo przed egzekucją i teraz już się nie zatrzyma. Bo nie jestem tylko jego błędem, jestem – jego narzędziem, jego własnością, jego idealnym obrazem. I nie ucieknę od niego.
Lawrence.
Nigdy się nie mylę, a Amanda – nie jest wyjątkiem. Zrozumie to, gdy tylko policzę do czterech. Raz. Należy do mnie od momentu, gdy ją po raz pierwszy zobaczyłem. Dwa. Złamie ją i złożę na nowo: powoli, metodycznie, z szczególną przyjemnością. Trzy. Niech krzyczy, stawia opór, nienawidzi mnie, ale obaj wiemy, jak to się skończy. Przypłynie do mnie i będzie błagać o więcej. Cztery. Jest moim Mistrzem, a ona moim posłusznym narzędziem. I tak będzie zawsze.