Sölvi ma piętnaście lat i nienawidzi wszystkich: rodziców, szkoły, kolegów z klasy, nauczycieli, samego siebie. Ale najbardziej nienawidzi „standardów”, według których żyją ludzie wokół: „lajki” — symbol sukcesu/niepowodzenia, wyuczone na pamięć odpowiedzi z podręcznika — gwarancja przychylności nauczyciela, dom w modnej dzielnicy Reykjaviku, urządzony według czasopisma o designie — stempel „życie się udało”. I udawanie. A kocha — słowa. I rap. Ma też zeszyt, w którym rymuje, tylko nikt o nim nie wie.
Aby poprawić swojego zbuntowanego syna, rodzice na lato wysyłają go do wsi do „starej wiedźmy” — babci, pozbawiając go komputera i telefonu. Będzie musiał słuchać tandetnych płyt winylowych ojca, jeść owsiankę z krwawą kiełbasą, przeszukiwać stary bałagan, gromadzony przez lata na gospodarstwie, i pędzić owce po górach. I spotkać nowych, zupełnie różnych od znanych ludzi. Książka o burzach i sztormach, które szaleją w duszy nastolatka, który tak bardzo potrzebuje mądrego mentora, ale od którego wymaga się „bycia normalnym”, „dorastania”, „uczenia się odpowiedzialności”; który dąży do uznania, ale boi się odrzucenia.
Powieść napisana z humorem i wielką empatią dla wszystkich nastolatków, którzy przechodzą przez trudną drogę w poszukiwaniu samych siebie.