Kristyna Borcova zawsze uważała się za zbyt zwyczajną, aby być naprawdę szczęśliwą. Od dzieciństwa wszystko działo się nie tak, jak chciała, i pogodziła się z tym. Nie sprzeciwiała się losowi, płynęła z prądem. Zrezygnowała z siebie, ale dążyła do tego, aby jej bliscy niczego nie potrzebowali i mieli to, czego ona sama była pozbawiona.
Wiktor Bobyrkin zakochał się w Kristynie od pierwszego wejrzenia i godzinami opowiadał bzdury tylko po to, by ta, którą pragnął najbardziej, się uśmiechnęła. I ona się uśmiechnęła, a potem - żałowała.
W końcu on jest taki idealny. Taki prawy, a ona... całkowicie nie pasuje do jego życia.