W powieści, która została laureatem Nagrody Bookera w 2024 roku, opowiedziano o jednym dniu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W ciągu całej narracji będziemy patrzeć na Ziemię oczami astronautów. Obserwują niezwykły spektakl, niedostępny dla nas; dostrzegają znajome miejsca; wyobrażają sobie, czym zajmują się bliscy; smucą się, że nie mogą być z nimi blisko; martwią się z powodu strat, których już nie da się odrobić. Czytając tę miniaturową książkę, pełną filozoficznego sensu i głębokich przeżyć, nie możemy nie czuć wartości całego świata i unikalności każdego życia.
Samantha Harvey w swojej książce niechcący wystąpiła w roli prorokini, przewidując niektóre istotne zmiany w architekturze nowego amerykańskiego programu księżycowego, związane z rozwojem nowych inicjatyw w eksploracji przestrzeni kosmicznej. Ale co jeszcze cenniejsze, zaangażowała swoich czytelników w proces uświadamiania sobie miejsca człowieka w kosmosie, czyniąc to realistycznie, trzeźwo, z łagodnymi fantastycznymi założeniami. Być może to właśnie to, czego potrzebujemy, aby skierować swój wzrok w gwiaździste niebo, nie tracąc związku z rodzinną planetą.