Pewnego razu w mieszkaniu głównego bohatera — pisarza, rozlega się telefon: stara znajoma zaprasza go na pogrzeb zięcia. Prężny przedsiębiorca zmarł nagle, nie pozostawiając młodej żonie nic. To, co się wydarzyło, przywołuje w pamięci pisarza ciąg wydarzeń: namiętny romans z Lilianną, córką umiarkowanie znanego radzieckiego reżysera Wasilija Kondraszowa, wyjazdy na ich działkę, spacery, podczas których pomagał Kondraszowowi w przygotowaniach do napisania wspomnień, a w końcu nagła śmierć starca. W idyliczne relacje pisarza i Lilianny wkracza Aleksander — z pozoru dostatni przedsiębiorca, ale tylko na pierwszy rzut oka… Ta historia ma kilka wątków, w których są elementy thrillera, awanturniczego romansu i rodzinnej sagi. Powieść-rubik, która oszukuje czytelnicze oczekiwania strona po stronie. „Chmury zmian” to takie „Zbrodnia i kara”, nie Dostojewski, oczywiście, ale mistrzowsko skrojony kłęb, gdzie zamiast starej lichwiarki — były reżyser, którego zabija oszustwo Aleksandra — oszusta, pozbawiającego starca i jego córkę wszystkich pieniędzy. A zamiast śledczego Porfira Pietrowicza — pisarz, tworzący powieść” (Maria Buszujewa).