Książka Bianchy Pitzorno wciąga czytelnika łagodnie, ale nieubłaganie, jak w morski żywioł. Saga rodzinna zawsze jest interesująca, ale tutaj, oprócz rodzinnych tajemnic, które odkrywa główna bohaterka, zostajemy również wtajemniczeni w mit o Orfeuszu, którym zajmuje się jako badacz. I okazuje się, że każdy z nas, żyjących w nowoczesności, jest częściowo Orfeuszem — idziemy naprzód, prawie się nie oglądając, ponieważ przeszłość kryje w sobie nie tylko paradne portrety przodków, ale i ich sekrety. Miłość i zdrada, wyczekiwane i niechciane ciąże, porody i straty perinatalne, narodziny długo oczekiwanych dziedziców i nieślubnych „bastardów” - wszystko, co jest przemilczane i o czym w przyzwoitych rodzinach nie wypada mówić, zalewa główną bohaterkę niekończącym się strumieniem. A czytelnik, podążając za nią, ma wolność wyboru własnej pozycji: czy zdołałbym, jak Ada, poznając cudze tajemnice, nie zdradzać ich publicznie?