Na dworze jest druga połowa czternastego tysiąclecia, a świat jest dość dziwny.
Przełomowe wydarzenia w historii tego świata przed nami, czytelnikami, jeszcze tylko czekają: triumf wysokich technologii, o jakim nam się jeszcze nie śniło, wojna, zagłada ludzkości, a potem jej odrodzenie i nowy świat. Pewnego dnia nadejdzie dzień, w którym chłopiec z zapomnianej wioski, którą rządzi czarodziej (w tym nowym świecie są czarodzieje, ale nie są całkiem czarodziejami), odnajdzie w górach coś niezwykłego, naruszy ustalony porządek, wyruszy w długą podróż w dalekim celu, a w swoich podróżach doświadczy ekscytujących przygód.
W tej sadze będą rycerze i giermkowie, rycerskie miecze (ze szczególnymi cechami) i mumie, wędrowne roboty i mówiące bobry, recykling surowców wtórnych i inżynieria genetyczna, czterdzieści trzy miliony wymiarów (nie próbujcie ich sobie wyobrazić), stare kino i, o dziwo, smoki (ale nie są całkiem smokami). I pościgi, i niebezpieczeństwa, i konstruktywne debaty, i los Ziemi. A wszystkiego tego (a także wielu innych rzeczy) opowie nam kronikarz – sztuczna inteligencja, przybysz z przeszłości, znawca i strażnik historii ludzkości, sojusznik tego, kto ma zmienić tę historię.
Dla Robina Sloane'a, pisarza i futurologa, analogowe jest nierozłączne z cyfrowym, a przygody ludzi – od przygód idei. Jego światy są zdumiewające, przytulne i chce się w nich żyć. „Pod smoczym księżycem” – to baśniowy epik i história dojrzewania, rycerski quest i futurologiczna prognoza. Jeden chłopiec od najmłodszych lat wiedział, że jest mu przeznaczone dokonać czegoś znaczącego. To historia o tym, że się nie pomylił.