„Kolęda bożonarodzeniowa” Charlesa Dickensa to jedna z najsłynniejszych historii kiedykolwiek napisanych. Liczba ekranizacji, które obecnie liczą około pięćdziesięciu, przewyższa jedynie „Nędznicy” Victora Hugo i „Drakulę” Brama Stokera. Od czasu pierwszej publikacji sto osiemdziesiąt lat temu „Kolęda” stała się nieodłączną częścią popularnej kultury. Jako czytelnicy lub widzowie jesteśmy wielokrotnie odsyłani do tej bożonarodzeniowej opowieści, czasem w najbardziej nieoczekiwanych dziełach. Wystarczy przypomnieć sobie, na przykład, wujka Donalda Ducka — Sknerusa McQuacka. Jego imię i charakter to bezpośrednie odniesienie do „Kolędy”, znane wielu od dzieciństwa. Innymi słowy, ta baśniowa opowieść jest tak samo dobrze znana dorosłym, jak i dzieciom, tak jak ludowe baśnie, eposy homeryckie, Biblia, „Księga tysiąca i jednej nocy” oraz inne prawdziwie nieśmiertelne historie, których, warto zauważyć, w literaturze światowej nie ma aż tak wiele.
Dzieła literackie przechodzą w status pomników nieprzypadkowo, a „Kolęda bożonarodzeniowa” w tym sensie nie jest wyjątkiem. W niej Dickens — pisarz, w tekstach którego wrze, ledwie nie wylewając się poza brzeg, miłość do swojego zajęcia, do słów i idei — porusza globalne kwestie etyczne, rozważa samotność, chciwość, wiarę i wątpliwości, komentuje problemy społeczne i nie traci przy tym radosnego nastroju.
W niniejszym wydaniu opowieść o starym skąpcu, któremu los daje drugą szansę, jest podana w pełnym tłumaczeniu Tatiany Aksiejewny Ozierskiej, które od dawna zdobyło status klasycznego, a literacki świat Dickensa zdobią zdumiewające ilustracje współczesnej norweskiej artystki Lisy Aisato.