Nagłe okazało się, że ludzie są niezadowoleni z notesów. Kupują paczkę papieru w ładnej okładce, a chcą szczęścia.
Wypełniają listę rzeczy do zrobienia, a chcą poprawić samokontrolę. Wszyscy potrzebują dyscypliny, a nie planu podboju świata. Wszyscy potrzebują logiki wypełniania, a nie zestawu pustych stron. Wszyscy potrzebują wolności, a nie kalendarza, który co roku jest nowy. Poza tym kalendarz jest w telefonie, a piątku w każdym przypadku nie przegapisz. Hulendarz – to nie planner. Zasadniczo jestem przeciwny planom. Najlepszy plan – przygotować się na to, że wszystko pójdzie nie zgodnie z planem. I kategorycznie nie popieram zaczynania nowego życia od poniedziałku lub co gorsza – od Nowego Roku. Życie trzeba zaczynać już teraz.
W Hulendarze będziesz rejestrować tylko to, co w tym życiu osiągnąłeś (plus to, co się z tobą wydarzyło). Aby później bez żalu patrzeć na swoje przeszłe ja i z nowej wysokości dziwić się temu, co kiedyś wydawało się ważne. Myślcie i prowokujcie się do wielkich osiągnięć!