Powieść, w której Puszkin staje się punktem dostępu do rosyjskiej historii, jej omamień i ukrytych wątków
Wszyscy puszkinolodzy zgadzają się, że w życiu Puszkina była jedna skryta miłość, niezmienna od wczesnej młodości, ukryta przed wszystkimi. Otóż, znaleźliśmy ją. A przy okazji zrozumieliśmy, dlaczego zawsze interesował się losami kobiet, które przebrały się za mężczyzn: kawalerzystki, papieżyca Joanna… Wyjaśniliśmy tajne przyczyny wydarzeń z 1848, 1861 i 1917 roku. Odkryliśmy ślady zaginionego Biestużewa-Marlinskiego i śledziliśmy los Grybojedowa, którego sztuka „Cyrano de Bergerac” do tej pory przypisywana jest Rostandowi. Ta powieść mogłaby nazywać się „Drugie życie Wazira-Muhtara”, ale lepiej tak. Ponieważ Puszkin jest czarną, afrykańską rzeką rosyjskiego losu, która połączyła go z oceanem światowej kultury. I właśnie o nim myślimy jako o głównym przejawie w czarno-czerwonej plamie rosyjskiej historii.
A może to tylko halucynacja śmiertelnie ranionego. I niejasne jest, komu zadana została ta śmiertelna rana w lutym — czy to Puszkinowi, czy wszystkim nam.