Przeprowadziłem się do tego zapomnianego przez Boga miasteczka, aby zarządzać rodzinnym interesem. Potrzebuję nowej asystentki, a wybór tutaj jest niewielki.
Ktoś powie, że mam wygórowane wymagania, skoro zmieniam asystentki szybciej, niż większość ludzi zdąży nalać sobie kawy. Ich niekompetencja po prostu mnie denerwuje. Jeśli przez to jestem człowiekiem z wygórowanymi wymaganiami – niech będzie.
To trwało, dopóki do mojej firmy nie przyszła Georgia Reynolds. Denerwuje tak samo mocno, jak i przyciąga. Oprócz tego, że Georgia doskonale sprawdza się w swojej pracy, ta dziewczyna to promień słońca. Ale nie mam ani chęci, ani czasu, by patrzeć, jak Georgia fruwa po biurze jak wróżka Dzwoneczek. Poza tym ma głupi gust muzyczny i porusza się na absurdalnie uroczej białej skuterze. Już wspominałem, że śpiewa pod prysznicem i w przymierzalni, kiedy jest sama?
Nowa asystentka w jakiś sposób stała się moją największą słabością.
Ale jestem jej szefem i nie zamierzam stać się żałosnym klisze. Nieważne, że moje zimne, zranione serce znowu zaczęło bić. W naszym świecie to oznaka słabości.
A słabości mnie nie interesują.