Pełna błyskotliwego humoru romantyczna historia o pisarce, która przez śmieszny przypadek wysyła swojemu redaktorowi nie ten plik… Rękopis o swojej miłości do niego samego!
Idealna książka dla fanów Heleny Armas i Tessa Bailey, a także dla wszystkich miłośników uroczym i przytulnych romcomów z wątkami „od przyjaźni do miłości” i „slow burn”.
Przez śmieszny przypadek zamiast obiecanego wydawnictwu romansu fantasy załączyłam do listu ten sam plik. Fanfik o beznadziejnej, zawstydzającej, wszechogarniającej miłości… do mojego nowego redaktora.
W swoim nie tak długim życiu przeżyłam wiele. Mam za sobą trudne rozstanie, nagłą zmianę kariery, a potem przeprowadzkę z zapadłej mieściny do samego centrum Nowego Jorku. Co więcej, mój osobisty „bonus” w postaci syndromu, który obdarzył mnie okresowymi omdleniami i koniecznością noszenia wszędzie ze sobą Benji, moim uroczył ratownikiem w psim wcieleniu. Ale uwierzcie, żaden z tych zwrotów losu nie przygotował mnie na niego. Chase Dawson – mój redaktor. Przenikliwe niebieskie oczy, mięśnie, od których zapiera dech w piersiach, i idealne ciemne włosy. Dodajcie do tego doskonałe poczucie humoru i niesamowity intelekt… Chase to uosobienie idealnego książkowego chłopaka. I tak, wiem, o czym mówię, bo właśnie opisałam każdą jego cechę w palącym szczegółach w rękopisie, którego nikt, a tym bardziej on, nie powinien był zobaczyć. A ja właśnie wysłałam mu go pocztą! Co gorsza? Mój wspaniały redaktor nawet nie domyśla się, że namówił kierownictwo, by zatwierdziło publikację cudzej fantazji z nim w roli głównej! On jest bohaterem książki, którą trzyma w swoich rękach. A teraz czeka mnie spędzenie z nim dwóch miesięcy w ciasnym biurze, poprawiając, przerabiając i analizując na stronicach każdy ekscytujący akapit tego romansu. Romansu o nas.