Tę książkę można czytać dobrze i źle. Źle - to jeśli całą od razu. Dobrze - każdego dnia po stronie. Wtedy twoje życie stanie się lepsze. W każdym razie jaśniejsze.
Każdy dzień – to mecz, który można wygrać lub przegrać.
Kiedyś zrobiłem dla siebie odkrycie – takie samo, jestem pewien, jak bardzo wielu: na mecz trzeba wychodzić w odpowiednim nastroju, wtedy szanse na zwycięstwo wzrastają.
Cóż, odpowiedni nastrój można sobie stworzyć.
Właśnie od tego zaczynam każdy swój dzień. W zależności od tego, co muszę zrobić, włączam odpowiednią w duchu muzykę lub czytam odpowiedni wiersz. To kamerton, który nadaje nowemu dniu potrzebną tonację.
Gdybym był kompozytorem, zrobiłbym kalendarz z 366 porannymi melodiami, gdybym był poetą – ułożyłbym 366 porannych wierszy. Ponieważ każdy dzień jest unikalny.
No a ponieważ jestem historycznym beletrystą, "Mój kalendarz" - to 372 małe historie. A dokładniej trzysta siedemdziesiąt dwa przypomnienia o tym, że w tym właśnie dniu kiedyś zdarzyło się coś bardzo dobrego lub bardzo ważnego. (372, a nie 366, ponieważ nie chcę obrażać żadnego miesiąca, a w każdym z nich mam 31 dni, uczciwie. 30 lutego lub, powiedzmy, 31 czerwca, opowiadam o wydarzeniach i ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli, ale ja ich mam. I oni pomogą ci nie gorzej, niż to, co istniało w rzeczywistości).
Czytaj i nastawiaj się na zwycięstwo w meczu.