– No co, gotowa na karę? – zachrząknął niespodziewany gość.
Wiktoria ze zdziwieniem szeroko otworzyła oczy, nawet nie próbując się opierać.
Całe ciało sparaliżowała panika z powodu sytuacji. Męskie ręce boleśnie szarpnęły ją za ramiona, prawie unosząc na nogi, a potem pociągnęły w kierunku prysznica.
– Uważasz mnie za kompletnego idiotę?
Od jaskrawego światła żarówki oboje przymknęli oczy, wracając do siebie po czarze ciemności.
– Czy ty na serio myślałaś, że nie zgadnę?! – prawie ryknął Reddy w złości.
– Co zamierzam? – Wiktoria zdziwiła się sama sobie, że jej głos zadrżał.