«Żyjemy obok wielu zwierząt i nic o nich nie wiemy. Po prostu nas to nie interesuje», — narzekał rosyjski pisarz Aleksandr Kuprin. Sam pisarz interesował się dosłownie wszystkim, jego zainteresowania były rozległe — od lotów balonem po «stomatologię zwierzęcą». Szalapin mówił o Kuprinie, że ma «najczulszy nos Rosji», a jeden francuski perfumiarz, zdumiony tym, jak Kuprin dokładnie odgadł skład perfum, krzyknął: «Ty, człowieku z takim rzadkim talentem, można powiedzieć, z prawdziwym psią węchem, — a nagle jakiś pisarz?!» Teffi wspominała: «Zwróć uwagę, jak zawsze wącha ludzi! Pociągnie nosem, a w końcu wie, kim ten człowiek jest!»
Zwierzęta i ludzie w opowiadaniach Kuprina są realni, tak jak realne są cuda, które w nich opisano. Oto nieszczęśliwy biedak na zasypanej śniegiem ławce opowiada o swoich biedach przypadkowemu przechodniowi, a wszystko w jego życiu zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! A małą dziewczynkę może wyleczyć tylko wielkie cudo, tak wielkie jak słoń. I słoń, oczywiście, się pojawia. Kuprin pisze o wszystkim jasno, porywająco i tak szczerze, że współczujesz i przeżywasz los jego bohaterów. A to właśnie ten rezultat, którego oczekujemy od dobrej książki.