Co robić, jeśli straciłaś pracę? Oczywiście, że znaleźć inną! I nie ma znaczenia, że właściciel Darńszołla, gdzie zatrudniłam się jako pomocnik ogrodnika, magów nie znosi! Nie ma sprawy… I nie jestem magiem. Tylko… czarownicą. I, niestety, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
I charakter taki, że zęby można o niego złamać, a eksperymentować z eliksirami i zaklęciami bardzo lubię, i nie cierpię na brak fantazji. Ale z czego zupełnie cierpię, to z własnej ciekawości!
W przeciwnym razie, na przykład, na pewno nie zaczęłabym się dowiadywać, dlaczego właściciel Darńszołla jest przeklęty, nie wnikałabym w cudze tajemnice i… nie zakochałabym się! I teraz wszystko przewróciło się do góry nogami, nawet moja własna magia mnie nie słucha, tylko zdążam odpędzać pretendentki do serca wybranka, a moja miotła w ogóle… zajęła się swataniem!
Mówicie, że na pewno nie potrzebujecie czarownicy? A jesteście pewni?