Piotr, mężczyzna od dzieciństwa wierzył w bajki.
Bajki pojawiały się obok, kiedy się ich nie spodziewał.
To pasażer w pociągu zamienia się w prawdziwego diabła, to przypadkowy znajomy przysięga, że podczas delegacji trafił do dziwnych ludzi, którzy są przekonani, że Związek Radziecki nigdzie nie zniknął, to w gazetach piszą o ożywionej mumii jakiejś księżniczki…
A może wcale nie są to bajki? I czy jest miejsce na bajkę w nowoczesnym świecie? A jeśli jest — to po co, komu i jakiej sile jest to potrzebne?
“Pociąg do Prawdzińska…” czytasz jak bajkę, tradycyjnie rosyjską i nowoczesną jednocześnie.
Bajka ta jest dla dorosłych, lecz porusza coś głębokiego, coś z wnętrza, nieco z dzieciństwa, nieco odziedziczone od prapradziadów.
Bajka unosi się, jak błękitne morze, to zamienia się w miejską legendę, to niemal w teorię spisku. A ty słuchasz, otworzywszy usta, rozwieszając uszy. Im głębiej w nią zanurzasz, tym mocniej zaczynasz wierzyć. Już za dobrze opowiada Mikołaj Bolośniew, nie zostawia żadnych wątpliwości, jakby sam tam był, pił piwo miodowe.
Takie historie należy czytać, przepuszczać przez siebie, wchłaniać, na nowo zaczynać wierzyć w bajki, bo staliśmy się zbyt poważni”. — Nastasja Rieńżina, autorka bestsellera „Babcia powiedziała, żeby siedzieć cicho”