Mówią, że genialni ludzie są genialni we wszystkim. Ale także z głupcami ta zasada działa. Prosto z domu wariatów do Iwana Pawłowicza przybyła Waleria Fokina z dziwną prośbą: udowodnijcie mi, że nie zabiłam swojego ojca. Sprawa wyglądała tak. Rok temu Walerię zadzwonił brat i pilnie wezwał ją do mieszkania ich rodziców. A kiedy się tam pojawiła, ktoś wcisnął jej szklankę z wodą, a potem wszystko działo się jak w mgłę: czyjś głos wypowiedział "Zabiłaś ojca", a świat zgasł. Fokina obudziła się już w klinice psychiatrycznej, gdzie, napchana lekami, opowiedziano jej o jej wybrykach. Mówiono, że przyjechała rozwścieczona, pokłóciła się z rodzicami, pchnęła ojca, ten upadł, uderzył głową w konsolę i zmarł. Teraz, po roku w klinice, Lerę postawiono pod opiekę, wyrzucono z pracy, a matka chce ustanowić nad nią kuratelę. Ale dziewczyna podejrzewa, że coś tutaj nie gra. Co więcej, niedawno wyszło na jaw, że stała się właścicielką bardzo drogiej nieruchomości….